Fiesta, Fiesta…

Mówią, że Warszawa nie jest miastem przyjaznym dla ludzi, że tu każdy pies ma wściekliznę, a klamki mają kolce. Mimo tych, i paru innych, przeciwności losu dociągnęliśmy 2. Warszawską Fiestę Modelarską do końca. Chociaż byliśmy bogatsi o doświadczenia ubiegłoroczne, a wiele rzeczy szykowaliśmy z wyprzedzeniem, to i tak część z nich zapewniła nam nieprzespane noce i poprawki na ostatnią chwilę… Ale jeżeli stwierdzicie, że jednak było dobrze to może wejdzie nam to w nawyk i przestaniemy sypiać, a zaoszczędzony czas przeznaczymy na nocne dłubanie w plastiku.

Pomimo, że przyjmowanie modeli na konkurs było zapowiedziane na sobotę od godziny 9-tej, kilku niecierpliwych (albo lubiących dłużej pospać w sobotni poranek) modelarzy dostarczyło nam swoje dzieła już w piątek. Bardzo bulwersującym okazał się dla nas fakt, że nie chcą nam przy okazji zaoferować swojego towarzystwa przy noszeniu i rozstawianiu stołów. Nie szkodzi, informacja, którą przeczytacie za chwilę, niech będzie dla wszystkich przestrogą na przyszły rok. TAK, to jest hala sportowa. TAK, krzesła, które musieliśmy targać bez was wzięliśmy ze składziku, w którym zupełnie przypadkiem i z premedytacją znajduje się również sprzęt sportowy. TAK, rozegraliśmy pasjonujący mecz koszykówki pomiędzy stołami, na których stały wasze modele, a piłka nader często wylatywała na aut. TAK, nadal bardzo serdecznie pozdrawiamy przedstawicieli grupy TOMCATSKY i jeszcze serdeczniej zapraszamy do nas za rok.

W sobotę przyjmowanie modeli rozpoczęło się bardzo wcześnie. Salę otworzyliśmy już o 7.30, aby wystawcy i giełda mogła się spokojnie przetransportować i rozstawić. Pierwsi, najodważniejsi modelarze przywieźli owoce swojej pracy już przed 9tą, a stoły zapełniały się aż do godziny 14stej.

P1180205

P1180199

P1180209

P1180214

Około 11stej pojawili się przedstawiciele „Legio I Adiutrix” czyli grupa rekonstruująca legion cesarski Rzymu epoki pryncypatu. Niestety nie miałem czasu i możliwości zapoznać się bliżej z tym, co zechcieli zaprezentować odwiedzającym 2.WFM, ale chłopaki wyglądali naprawdę szałowo, a i pomacać co nieco pozwolili. Towarzyszyli nam również jako obstawa podczas krótkiego rozpoczęcia imprezy. O dziwo w tym momencie opuścił mnie stres spowodowany organizacją, a zacząłem się martwić o Ostacha, a konkretnie o to, czy za chwilę jego stopa nie zostanie przyszpilona strzałą do podłogi hali i resztę imprezy spędzi w jednym miejscu, a modele do ewentualnej oceny będziemy musieli mu donosić…

P1180231 P1180217 P1180211

…na szczęście Ostach pozostał mobilny.

Modeli jak i modelarzy z czasem przybywało i na stołach robiło się coraz ciaśniej. Pamiętając zeszły rok i tłok w niektórych klasach startowych, tym razem zdecydowaliśmy się na poszerzenie stołów oraz dodanie jeszcze jednego rzędu. Być może spowodowało to niezbyt pozytywne wrażenie pustego miejsca i słabej frekwencji, jednak zapewniam, że modeli było więcej niż na pierwszej WFM, a i poziom prezentowanych prac był bardzo wysoki.

P1180239 P1180240 P1180237 P1180235 P1180215

Wkrótce po oficjalnym otwarciu 2. WFM rozpoczęły się warsztaty modelarskie dla początkujących adeptów tej trudnej sztuki. Początkowo nieśmiało, bo znalazło się raptem dwóch chętnych/zainteresowanych, lecz z czasem dostawialiśmy więcej stolików i krzeseł. W ten sposób, siedząc sobie w kącie hali wystawowej, wesoło gawędziliśmy o tym co kto ma na warsztacie oraz wymienialiśmy uwagi odnośnie prezentowanych na konkursie prac. W międzyczasie czuwaliśmy nad przebiegiem prac u najmłodszych i w ten sposób powstało kilkanaście tankietek, których modele dostarczyła firma First to Fight oraz 2 samoloty z katalogu Revella. O zadowoleniu małoletnich modelarzy z przebiegu warsztatów może świadczyć fakt, że ciężko było zrobić przerwę aby uniemożliwić przegapienie kolejnej atrakcji 2. WFM jakim były pokazy lotnicze RC.

P1180245 P1180248

Firma HeliPRO zafundowała przybyłym na Fiestę moc wrażeń podczas pokazu ewolucji powietrznych.

P1180252 P1180253 P1180254 P1180249
W tym roku na WFM zagościła atrakcja niespotykana dotąd na wszelkiego rodzaju konkursach, festiwalach i zawodach modelarskich. Można by rzec, że sprzeczna z ideą tego, jakże zacnego, hobby, które przecież wymaga spokoju, cierpliwości, a przede wszystkim mnóstwa czasu potrzebnego na sklejenie plastikowych cacuszek. Modelarskie Mistrzostwa Modelarzy, czyli wyścigi w sklejaniu modeli na czas dostarczyły dodatkowych emocji zdecydowanie wszystkim. Nam – bo nie wiedzieliśmy czy pomysł wypali i spotka się z aprobatą uczestników Fiesty, wam – bo pomysł wypalił i były to wesołe i niezapomniane chwile.
Na start „zgłosiło się” trzynastu śmiałków, którzy nie do końca wiedzieli czego się spodziewać. Z racji tego, że nie każdy był odpowiednio przygotowany i wyposażony (w akcesoria modelarskie żeby nie było niedomówień) musieliśmy trochę namawiać i ratować co poniektórych narzędziami z warsztatów. Niestety, jeden z zawodników, wyposażony w nader bujną czuprynę nie został dopuszczony do zawodów. Było to spowodowane naszą obawą o zaistnienie sytuacji, w której ów zawodnik (bez urazy Slash, to prawie nie było nic osobistego) podłoży za zasłoną z owłosienia gotowy model wykonany w domowym zaciszu, a sędziowie tego nie zauważą. Na uznanie komisji sędziowskiej zasłużył Flacha, który do konkursu przystąpił uzbrojony jedynie w zęby i nóż, za to odmówił możliwości skorzystania z pilnika. Byliśmy pod wrażeniem, jak sprawnie ociosał kozikiem TKSa :). Całkiem sprawnie poszło też Balrogowi, który na zawodach skleił swój pierwszy pojazd gąsienicowy. Rozbawił nas za to umiejscowieniem uchwytu na kaem, który przykleił jako hamulec ręczny do prawej burty tankietki.

Naciągnęliśmy nieco regulamin Mistrzostw i daliśmy zawodnikom nie 3, nie 4, ale całe 10 minut na sklejenie modelu, co i tak nie dla wszystkich było wystarczającym czasem. W rekordowym czasie 8 minut i 45 sekund uporał się z zadaniem jeden z juniorów, a pozostali pobawili się jeszcze dodatkową minutę piętnaście. Okrzyków i dopingu podczas wyścigu było co nie miara, walki wręcz między uczestnikami nie zanotowaliśmy, a zgubione części w liczbie trzech znaleziono dopiero w niedzielę podczas zamiatania hali po imprezie (jeżeli któryś z zawodników chce dokończyć niekompletny model to części jeszcze przez tydzień będą oczekiwały na odbiór w sekretariacie Gimnazjum nr 14).

Po zażartej walce nastąpiła wnikliwa ocena prac trwająca dłużej niż same zawody. O ostatecznym werdykcie zadecydowały ułamki plastiku tkwiące pomiędzy ogniwkami gąsienic, a jury w swej nieomylności wyłoniło zwycięzcę w postaci Pattersona. Gratulujemy po raz kolejny!!!

Mogło by się wydawać, że późniejszy powrót do warsztatów i nadzór nad najmłodszymi modelarzami zakończył sobotnie atrakcje 2. WFM. Niestety dla nas było to dopiero preludium do ciężkiej roboty – sędziowania prac konkursowych. Ponieważ KFS umknął na posiłek regeneracyjny, uzbrojeni w listę startujących modeli i Gajowego zaczęliśmy od oceny mniej obleganych klas.

W tym miejscu były 2 pokaźne akapity zawierające dyskusje grona sędziowskiego, jednak ze względu na obecność inwektyw, wycieczek osobistych w różnych kierunkach oraz szyderczych określeń niektórych modeli zamieścimy tylko ukradzione z netu zdjęcie.

ekipasedziowska

Na 2. WFM poznaliśmy też nowego kolegę, Zenona tankistę, o bardzo wydatnych ustach i lekko bojaźliwym spojrzeniu. Wylegiwał się razem ze współtowarzyszami, lecz gdy usłyszał, że jest robota do wykonania zaczął nas wspierać podczas oceny prac i typował do wyróżnień:

P1180264P1180266 P1180267 P1180268 P1180271 P1180273 P1180275 P1180277 P1180278 P1180279

Burzliwe debaty nt. wyróżnionych modeli trwały do późna, a późniejsza robota papierkowa i wypisywanie dyplomów przetrzymały nas w hali jeszcze kilka godzin po opuszczeniu jej przez ostatnich zwiedzających. Czasami, żeby uszczęśliwić człowieka wystarczy przysłowiowe „pół litra i gęś”… My mieliśmy pizzę oraz towarzystwo Flachy i Koguta, których humor oraz rewelacyjne podejście do życia pozwoliły nam odgonić zmęczenie i przetrwać kryzys.

W niedzielny poranek pierwsi goście pojawili się również bardzo wcześnie, jeszcze przed godziną 9tą. I tym razem byliśmy mile zaskoczeni, bo byli to zwykli zwiedzający, spoza modelarskiego środowiska. Nie zapytaliśmy skąd się dowiedzieli o imprezie, ale widocznie nasza akcja reklamująca fiestę trafiła tam gdzie powinna. Po chwili w okolicach wejścia na halę pojawili się członkowie 19. dywizji Wehrmachtu. Chłopaki naprawdę chętnie dzielili się wiedzą, sprzętem oraz pomagali w pilnowaniu porządku i ograniczeń w ruchu dla hulajnóg i deskorolek.

P1180468 P1180465

Kolejny dzień trwała również kampania wrześniowa w kąciku First to Fight:

P1180464 P1180463
A atrakcją, która przyciągnęła niemałą grupę zainteresowanych, był pokaz firmy Sygnis i możliwości drukarki 3D:

P1180460 P1180461 P1180462 P1180488 P1180489 P1180458Kiedy odwiedzający 2. WFM buszowali po hali, na giełdzie oraz oglądali warsztaty fotograficzne Wojtka Strojka, my potajemnie zaczęliśmy szykować zakończenie i znosić nagrody. Prawie niepostrzeżenie udało nam się przemknąć galeryjką, ale i tak parę czujnych obiektywów nas uchwyciło, więc nie pozostało nam nic innego jak zapozować z waszymi przyszłymi trofeami.

P1180482 P1180480 P1180476A następnie przystąpiliśmy do najsympatyczniejszej części każdego konkursu jakim jest rozdanie nagród za dzieła, które modelarze zechcieli zaprezentować na WFM. Całość poszła szybko i sprawnie. Jako, że to już drugi raz, pozwolę sobie napisać, że „jak zwykle” byliśmy bardzo punktualni 🙂 Było wesoło i mamy nadzieję, że atmosfera udzieliła się wszystkim, także tym, którym inni modelarze sprzątnęli wyróżnienia sprzed nosa… za rok damy wam kolejną szansę. Za sukces uważamy też to, że zanotowaliśmy tylko jedną pomyłkę, która została wyjaśniona, a pokrzywdzony modelarz już wkrótce radośnie otworzy drzwi przed donosicielem. Wiemy już kto za to odpowiada, ale z wrodzonej przyzwoitości nie będziemy nieletnim wytykać błędów…

P1180499 P1180497I mamy dowód na to, że ten poważny, zmęczony życiem Bladek potrafi się uśmiechnąć – nie wiemy tylko czy z powodu zgarnięcia nagrody czy komentarzy publiczności odnośnie szykownej piżamy…

P1180500…ale się dowiemy. I tego czy ma do kompletu szlafmycę też.

A później wszyscy żwawo zaczęli plądrować stoły, każdy łapał co miał najbliżej, przebierając w co ładniejszych modelach. Dziękujemy za to, że nie zanotowano większych obrażeń, mamy nadzieję, że strat w modelach również, oraz, że niektórzy zostali z nami chwilę dłużej i pomogli poskładać cały ten bajzel i chociaż trochę posprzątać.

Reklamy

...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s