XII Międzynarodowy Festiwal Modeli Redukcyjnych w Bytomiu*

No nie zdążyłem. Marazm i deprecha mnie dopadły bo mimo wzmożonych prac przed modelarskim weekendem nie udało się skończyć tego, co żem sobie zamierzył… Ostach namawiał… Bartek namawiał… Jak by nie wiedzieli, że pojechać na konkurs do Bytomia i nie wystartować, to jak pójść do zoo i nie zobaczyć zwierząt… albo gorzej – pójść pod wybieg dla słoni i nie wziąć ze sobą orzeszków.

W końcu, dla świętego spokoju i komfortu mych uszu, bo ciszę lubię i nad wyraz sobie cenię, wykopałem z szafy starą i zapomnianą figurkę, co to wstyd pokazać i pognaliśmy tam gdzie czarne złoto kopią i schabowe z modrą kapustą serwują. I wcale nie ja temat ten zacząłem, bo przez ostatni tydzień zręcznie rozmów o kotletach unikałem.

No więc w deszczowy sobotni poranek Ostach raźno zasuwał srebrnym „czołgiem”**, kiedy naszą uwagę przykuł dosyć osobliwy konwój, a konkretnie ładunek na jednej z lawet – piękna pomarańczowa Tatra, uszkodzona prawdopodobnie na skutek nieprawidłowego mocowania ładunku. Nie wiemy skąd ani dokąd Pepiki ją targali lecz kontemplowaliśmy ją dłuższą chwilę by z nieukrywanym żalem pognać dalej.

zdj1

zdj2

zdj3

zdj4

I od razu małe sprostowanie, co by nie było niedomówień – otóż ten gustowny pakunek z pierwszego zdjęcia nie zawiera białego proszku, ale ulotki, które tak chętnie braliście od nas w Bytomiu.

W pewnym momencie krajobraz zaczął się zmieniać i wiedzieliśmy, że do celu jest coraz bliżej.

zdj5

zdj6

Miasto znaliśmy już z poprzednich wojaży, lecz nie przeszkodziło nam to z lekka zabłądzić i zrobić honorową rundę przed wjazdem na Szombierki. Niestety na próżno wypatrywaliśmy billboardów obwieszczających to zacne wydarzenie, jakim XII Międzynarodowy Festiwal Modeli Redukcyjnych jest. Obecności kierunkowskazów również w tym roku nie stwierdziliśmy, o czym skwapliwie poinformowaliśmy Chrupka, gdy zameldowaliśmy się w konkursowej hali. Twierdził, że są… gdzieś na mieście… że nie z tej strony przyjechaliśmy… no ale niesmak pozostał 😀

Po wejściu na halę dopadł nas coroczny szok pomieszany z zachwytem. Stoły suto zastawione modelami, ogrom stołów klubowych, stanowiska rejestracji na miejscu oraz stolik dla zarejestrowanych przez Internet. Bezproblemowo odebraliśmy koperty z kartami startowymi i po uregulowaniu należności „co łaska, ale nie mniej niż dychacz” rzuciliśmy się w tłum.

Rozstawienie przywiezionych modeli przeprowadziliśmy w iście błyskawicznym tempie – zapewne z racji ich wyjątkowo skromnej liczby, chociaż podobno nie ilość się liczy… Dojechaliśmy dosyć wcześnie i pozostało jeszcze półtorej godziny zgłaszania modeli więc zamiast przeglądać zawartość stołów entuzjastycznie rzuciliśmy się odkopywać stare i zawiązywać nowe znajomości oraz pobuszować na giełdzie…

No właśnie… Giełda jak zwykle na poziomie, a oprócz krajowych wystawców pojawiło się paru zza południowej granicy. Ponieważ dostałem zamówienie na zestaw pęset pierwsze kroki skierowałem do sprawdzonego w ubiegłym roku stoiska ADAMMEDu, które oprócz oprzyrządowania stomatologicznego oferuje bogatą ofertę narzędzi przydatnych w modelarstwie. Nie zawiodłem się, a po paru pytaniach i otrzymaniu rzetelnych odpowiedzi skusiłem się dodatkowo na zakup diamentowego separatora, czyli tarczy do cięcia metali dedykowanej do mini szlifierek. I już w tej chwili mogę napisać, że zakup został przetestowany a jego efektywność przerosła moje oczekiwania. Buszując dalej wśród stoisk giełdy z przyjemnością zawędrowałem do EXITO, który jak zwykle w ofercie miało sporo nowości.

I tutaj chciałbym poruszyć kwestię cen modeli na okołokonkursowych giełdach. O ile w przypadku wymienionych powyżej firm ceny były równe lub obniżone w porównaniu do ich internetowej oferty, to zdecydowana większość sprzedających dosyć drastycznie te ceny zawyża. Dziwi mnie ta praktyka, być może z racji tego, że pierwsze giełdy modelarskie, na których bywałem to były giełdy w Muzeum Techniki w warszawskim PeKiNie. Tam pojawiali się i doświadczeni handlarze jak i dzieciaki z jednym pudłem, chcące pozbyć się nietrafionego prezentu. Kwitła wymiana barterowa, trafić można było na prawdziwe wiekowe perełki, a zestawy figurek bez problemu były dzielone pomiędzy chętnych. W tej chwili giełda modelarska to jedynie przeniesienie asortymentu ze sklepu na miejsce konkursu plus doliczenie do niego kosztów noclegu i spalonej przez handlarzy wachy. Owszem, atmosfera jest niesamowita, możliwość pomacania wyprasek przez folię pomaga podjąć decyzję o zakupie, ale to już nie to, co kiedyś…

zdj7

No i te ceny na stoisku Węgrów i negocjacje Ostacha odnośnie cen zestawów Eduarda. Nawet przy większych, hurtowych zakupach nie chcieli obniżyć ceny nawet o złotówkę. Dodatkowo po sprawdzeniu cen w Internecie okazało się… że taniej jest w znanym i lubianym sklepie modelarskim u nas w stolicy.

Za to Bartek poczynił ciekawe zakupy z oferty firmy Aires. Ale nie ma to jak się rąbnąć w skali modelu, który się składa i zamiast zestawu w skali 1/48 kupił 1/72. Później trzeba było z nim pójść, dodać odwagi i wymienić po dopłacie na właściwy rozmiar… ale do tego jeszcze wrócimy 😀

Zbliżał się termin oficjalnego rozpoczęcia imprezy i na hali zrobiło się bardzo tłoczno. W związku z zagęszczoną atmosferą postanowiliśmy na chwilę odetchnąć świeżym (taaaa… w Bytomiu) powietrzem i pogadać w spokoju***.

zdj8

„[…]Na zdjęciu widzimy przedstawiciela gatunku Neuterus Vulgaris pozostającego w szponach nałogu. Twardy charakter dorosłego samca odzwierciedla próba wewnętrznej walki poprzez stosowanie czasami łagodniejszych, mniej szkodliwych zamienników. Na drugim planie widoczny mniejszy, nierozwinięty jeszcze w pełni egzemplarz Modelarza Pospolitego, który przebywa w towarzystwie innych osobników czerpiąc niekoniecznie właściwe wzorce. Próby naśladowcze są odważniejsze i coraz bardziej widoczne, chociaż stosowanie elementów zastępczych pozwala wnioskować, że nie wie, co czyni.**** Oba samce relaksują się ze świadomością, że jeszcze tego samego dnia stoczą kolejną walkę o pozycję w stadzie i trofea, co w żaden sposób nie przeszkodzi im w wieczornym wspólnym powiększaniu objętości musculus cervisia.*****[…]”

czytała Krystyna Czubówna

Powrót na halę wystawową skutkował wzmożonym zainteresowaniem stanowiskiem sklepu Fine-art i możliwością przetestowania aerografów. Oferta firmy Harder&Steenbeck kusiła modelem Infinity, jednak pomimo znacznej obniżki cena pozostała dla mnie nadal zaporowa. Cóż… kolejny kamuflaż zimowy będę malował miotłą jak to w oryginałach bywało…

No więc po zwiedzeniu giełdy ruszyliśmy między stoły:

I jak zwykle towarzyszył nam Zenon-tankista, który także wypatrzył coś dla siebie:

Dłuższą chwilę zabawiliśmy przy przecudnej urody szmatopłatach…

zdj20

zdj21

…by przejść do maszyn drugowojennych i współczesnych:

Jak to na zacnych imprezach bywa, organizatorzy dołożyli starań w sprawach bezpieczeństwa tak modeli jak i zwiedzających angażując grupy rekonstrukcji historycznej oraz parę istot pozaziemskich.

zdj28

zdj29

zdj30

zdj31

Helmut od motoru był bardzo sympatyczny i podrzucił parę ciekawostek na temat jego konstrukcji, natomiast Tuskena nie szło za nic zrozumieć. W dodatku obok cały czas kręcił się przedstawiciel ciemnej strony mocy, dosyć niski jak na szturmowca (skąd oni werbują takich karypli?) oraz nad wyraz wyrośnięty Jawa, który świdrował wszystkich tymi swoimi żółtymi oczkami. Za to wyliniały Wookie pilnujący modeli prezentował się bojowo i odstraszał od stołów małe dzieci.

Zmęczeni oglądaniem plastikowych cudeniek postanowiliśmy się trochę posilić. Pomni zeszłorocznej wtopy z kebabem, tym razem skorzystaliśmy z rad tambylców i swe kroki skierowaliśmy do restauracji Paula. Na miejscu okazało się, że z tych samych rad korzysta spora grupa piżamowców od Tomcatów i IPMS Warszawa. Z tym, że oni już siedzieli i byli w trakcie składania zamówień, przez co przy barze usłyszeliśmy informację, że czas oczekiwania na żarło drastycznie się wydłuży. Nie zniechęciło nas to, gdyż ledwo powłócząc nogami nigdzie dalej byśmy nie dotarli. Ostach i Bartek zamówili po pizzy licząc, że będzie mrożona i szybko ją zaserwują z mikrofali. No i pech chciał, że lokal, do którego zawitaliśmy okazał się na tyle porządny, że na swoje wypieki musieli trochę poczekać. Ile? A no tyle, że zdążyłem w międzyczasie zamówić i opchnąć schabowego z modrą kapustą 🙂

I co by nie było, że knajpa jest słabo rozreklamowana – na samym froncie i przyległościach budynku naliczyliśmy 9 reklam z informacją o nazwie lokalu i tym, co podają.

Po powrocie na miejsce konkursu z nieukrywaną radością stwierdziliśmy, że tłum nieco zelżał i jest możliwość dopchania się w miejsca, z wizytacji których wcześniej musieliśmy zrezygnować. W ten sposób zawędrowaliśmy do stoiska z modelami zdalnie sterowanymi. Imponujące maszyny zręcznie lawirowały na stołach pokonując tor przeszkód i prezentując swoje możliwości.

zdj32

zdj33

zdj34

zdj35

Po tym pokazie po raz kolejny obeszliśmy stoły wystawowe co raz wypatrując nowych perełek. I chociaż liczba modeli prezentowanych na konkursie była niższa niż w zeszłym roku, nie sposób było wszystko obejrzeć. Zmęczeni udaliśmy się więc do hostelu, co by zameldować się i odpocząć przed wyruszeniem w miasto. Oczywiście nastąpił przegląd łupów i Ostach uroczyście rozpieczętował zafoliowane pudło z nowym F-16 od TAMIYi wciągając nosem powietrze „made in Japan”. Gorzej było z nastrojem Bartka, który po rozpieczętowaniu pudełka ujrzał… kolejny zestaw dodatków do samolotu w skali 1/72 zamiast spodziewanego 1/48. A mówią, że jak ktoś ma pecha to w różnych ciekawych miejscach na gwoździa może trafić…

W celu podreperowania nastrojów wyruszyliśmy w kierunku rynku na umówione modelarskie piwo… a potem była niedziela.

zdj36

Nie tak wczesnym rankiem przywitała nas kaprawa facjata bezimiennego Clinta, który próbował poderwać nas z łóżek „za kilka dolarów więcej”. Nie udało mu się, więc zwiedzanie Bytomia w poszukiwaniu lokalu serwującego śniadania przełożyliśmy na późne przedpołudnie. Nie wiem czy to pora dnia czy euforia Ostacha spowodowana nowym nabytkiem modelarskim, ale poczuł potrzebę pojeżdżenia autem pod prąd (tam nie było żadnego znaku – przyp. Ostach).

Na szombierkową halę zajechaliśmy dosyć późno, przez co dłuższą chwilę trwały poszukiwania miejsca parkingowego. Nasz kierowca, znany z perfekcjonizmu nie tylko w modelach, ale także w życiu codziennym, 4 razy przeparkowywał auto, aby dobrze się zgrało z kompozycją na parkingu.****** Być może czynił to w obawie przed małym BMW szalejącym nieopodal i w trosce o lakier swojego wehikułu.

zdj37

zdj38

Pierwsze kroki skierowaliśmy do odwiedzanego wczoraj dwa razy stoiska, gdzie Bartek bez problemu zareklamował niedoskalowany produkt i zażądał pozostawionych wczoraj biletów NBP, po czym ruszył wypatrywać kolejnego fantu, który wzbogaciłby jego kolekcję. Tym razem postanowił wspomóc rodzimych producentów i zainteresował się nowością firmy Karaya czyli limitowanym SU-22M4 Fitter K. Tym razem szczęście się do niego w końcu uśmiechnęło i trafił na gratisa w postaci oddzielnie zapakowanego (zafoliowanego?) pilota, choć wg. mnie i Ostacha nie trzymał on skali.

zdj39

zdj40

Niestety zbliżała się już godzina zakończenia imprezy i część prac zniknęła ze stołów. Po raz ostatni zaczęliśmy krążyć wypatrując tego, czego wcześniej nie zdążyliśmy popodziwiać. Zenon wypatrzył nową towarzyszkę plastikowego żywota

zdj41

a Bartek i Ostach, chociaż wierni plastikom i żywicy, doceniali to, co naturalne, choć dosyć nieśmiało i z niepewnymi minami:

zdj42

zdj43

A Chrupek zdecydowanie miał nas już dosyć:

zdj44

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż tegoroczne zakończenie imprezy odbyło się wyjątkowo punktualnie, co przy takim rozmachu organizacyjnym może stanowić nie lada wyzwanie. I dopiero podczas rozdania wyróżnień można było się zorientować jak liczną grupę modelarzy stanowili młodzicy i juniorzy. Cieszy to tym bardziej, że nasze hobby nadal nie jest zbyt popularne, nieuznawane za sport, a w drastycznych przypadkach po prostu niedoceniane i bagatelizowane. Jednym ze zgrzytów było to, że narybek polskiego modelarstwa został potraktowany dosyć osobliwie, gdyż został wyróżniony medalami, które zostały organizatorom z ubiegłego roku. No taki wstyd na największej imprezie modelarskiej w kraju…

Nadal irytuje też sposób wyczytywania nazwisk kolejnych nagrodzonych. Chociaż na dyplomach tekst został skomponowany odpowiednio, to przy wywoływaniu kolejnych medalistów forma „wyróżnienie dla… Zenon Tankista” i strach przed próbą odmiany imienia i nazwiska są po prostu śmieszne. Na przyszły rok sugeruję wywieszenie bannera z tekstem „nagrodę otrzymuje…” i powieszenie jej nad trybunami, frontem do konferansjera.

Rozumiem też, że aby uniknąć przedłużania zakończenia, zrezygnowano z wyczytywania za co dany modelarz otrzymuje nagrody. Szkoda, chociażby z tego powodu, że nie każdy każdego zna, a nawet jak kojarzy, to nie zawsze wie co wystawił do konkursu. Tym bardziej, że podczas tegorocznej edycji wśród wyróżnionych pojawiło się sporo nowych nazwisk. Nadal postulujemy, aby chociaż główne nagrody, diamenty i memoriały były prezentowane publiczności w postaci zdjęć podczas rozdania nagród. A jeżeli to taki problem, to deklarujemy chęć pomocy w przyszłym roku i zmontowania odpowiedniego materiału zdjęciowego.

I żeby nie było, że wracaliśmy z pustymi ręcami:

zdj45

Tekst: FAZZY_bez_humoru

Zdjęcia: FAZZY_bez_humoru i DivinE

Ponieważ nie sposób zrobić zdjęcia wszystkich modeli na tak ogromnej imprezie, odsyłam do bloga DivinE’a (http://tauempire.blogspot.com/) gdzie znajdziecie ponad pół tysiąca zdjęć z konkursu w Bytomiu.

* a niech raz będzie normalny tytuł

** z racji gracji, z jaką się poruszał, nie wagi czy lufy

*** na konkursach nigdy nie jest spokojnie, ale ten niepokój to jedna z głównych atrakcji

**** monkey see, monkey do

***** powszechnym jest w środowisku przekonanie, że im większy mięsień piwny modelarz posiada tym lepsze modele czyni (nie dotyczy niektórych przedstawicieli IPMS Warszawa i innych suchoklatesów)

****** może czas już wznieść się na wyżyny modelarskiego fachu i zacząć budować dioramy?

Reklamy

...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s