To nie jest Titanic!!! …czyli XI Grenadier

Za nami weekend pełen kurzu, historii, odświeżania starych znajomości i zawierania nowych oraz entuzjazmu przed zbliżającą się Fiestą. W dniach 21-22 maja po raz drugi gościliśmy na warszawskiej Cytadeli, a po raz trzeci na konwencie gier strategicznych GRENADIER.
Upał dawał nam się we znaki, jednak organizator jak zwykle zatroszczył się o bezpieczne miejsce dla naszego dorobku i jak rok temu, przed deszczem i skwarem chroniliśmy się pod namiotem. Nie wiemy czy nieświadomie, czy jednak ze względu na nasze preferencje, ale ponownie zostaliśmy ulokowani na strategicznym miejscu czyli w pobliżu punktów gastronomicznych. W dodatku z widokiem na zaparkowanego Sdkfzeta oraz zapachem pieczonych ziemniaków gratis.
Chociaż impreza swoje oficjalne rozpoczęcie miała o 12:30, na miejscu rozłożyliśmy się jeszcze przed 11stą. Chcieliśmy wyruszyć na zwiedzanie obozów GRH, ale po wyłożeniu fantów od razu musieliśmy się zabrać za obsługę skromnej giełdy oraz radośnie rozdawać ulotki. Mało kto odchodził z pustymi rękoma. Nasze hobby nadal budzi zainteresowanie, niektóre prace nawet podziw, no i jak zwykle większość wspomina, że „kiedyś..  coś.. teraz to już dzieci/ręce/oczy nie te..” Stwierdzamy, że modelarzy w kraju nie brak, więc na IV WFM przewidujemy tłumy zwiedzających, brak miejsca na stołach i co najmniej połowę Ochoty zakorkowaną na drogach dojazdowych na ulicę Barską.
Wiadomo, że na wszelkiego rodzaju konwentach przedstawicieli GRH jest multum, ale po raz pierwszy zdarzyło nam się widzieć gościa przebranego za tramwaj (bądź trolejbus).
zdj1
Cały czas byliśmy pod presją i czuliśmy się nieswojo z powodu wycelowanych w naszym kierunku obiektywów. Na szczęście zazwyczaj robiliśmy tylko za tło, gdyż większą uwagę przykuwało to co na stołach.
zdj2 zdj3
Co nie przeszkadzało nam w fotografowaniu fotografujących.
Przedstawiciele GROMu również dali się uwiecznić, lecz po chwili zarządali opłaty 5PLN za zdjęcie. Krótkie negocjacje nt. ceny przytulania się z przedstawicielami WFM, uścisk na misia i każdy zadowolony, chociaż chłopaki byli tak napakowani sprzętem, że tylko orangutan dałby radę ich objąć przy czułym uścisku. Wypatrujcie ich w fiestowy weekend bo się zapowiedzieli (GROMowładni, nie orangutany) i będą pozować do zdjęć za banana (albo bezpłatnie).
zdj4
Przez całą imprezę ciągle przewijał się ktoś przy naszym namiocie, więc dopiero gdy przybyła druga zmiana, mogliśmy udać się z Bartkiem na rajd po terenie imprezy. Szybko ogarnęliśmy część handlową, pełną różnego rodzaju militarnego szpeju z demobilu, koszulek patriotycznych oraz hołdujących wszelakim wunderwaffe spod znaku balkenkreuza  i wyruszyliśmy do największego namiotu na imprezie. Może trafiliśmy nie w porę, albo po prostu inne gry poszły w odstawkę, ale odnieśliśmy wrażenie, że największą popularnością cieszyła się analogowa wersja WOTa, a tłumy małych pancerniaków kłębiły się przy każdym ze stołów. Wszędzie można było dostrzec pojazdy i figurki z First to Fight i rozegrać kampanię wrześniową po którejś ze stron. I chociaż znajomi modelarze przeprowadzili blitzkrieg (spędzając przy stołach ponad 1,5 godziny) – tym razem linii obrony przerwać nie zdołali, co tylko świadczy o dobrze zbalansowanych zasadach rozgrywki. Oczywiście można było się zaopatrzyć w najnowsze, jak i archiwalne produkty FtF oraz podziwiać gotowe zestawy w gablotkach, co wielu czyniło zapowiadając, że w domu będą trenować przed Fiestą i nadchodzącymi Modelarskimi Mistrzostwa Modelarzy w Sklejaniu Modeli na Czas (oficjalnym sponsorem mistrzostw dostarczającym modele do rywalizacji oczywiście jest First to Fight – dziękujemy i zapraszamy na IV WFM)..
zdj5 zdj6
Ponieważ nie sposób było dopchać się do stołów i pojeździć Panterą napędzaną rzutami kostek do gry, ruszyliśmy wypatrywać kolejnych atrakcji. Naszą uwagę przykuły zbiory z Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, a w szczególności urocza armatka na korbkę rozmiaru kieszonkowego. Jej sympatyczni opiekunowie nie tylko chętnie opowiadali o prezentowanych zbiorach, pozowali do zdjęć, ale także prezentowali ostatni wrzask mody na rynku rynsztunku do golenia niewieścich kończyn (z możliwością testowania na miejscu).
zdj7 zdj8
Podążając dalej natknęliśmy się na piękny wehikuł, który przypomniał nam młodzieńcze lata i zaczytywanie się w prozie Zbigniewa Nienackiego. Nie dane nam było co prawda rzucić okiem na silnik wymontowany z rozbitego gdzieś pod Zakopanem Ferrari 410 SuperAmerica ale ręczna blacharka wuja Gromiłło robiła wrażenie.
zdj9
Zabójcze połączenie – karkówka i MG (ten sam rocznik ’42):
zdj10


Najlepsza fucha w obozie GRH – ranny na noszach, byle tylko piguły podmieniały co jakiś czas kroplówki z zimnym browarem.

zdj15

Ponieważ dobijały nas ciągłe komentarze na temat stanu Ostachowego U-boota oraz pytania „proszę pana, czy to jest tytanic?” w niedzielny poranek postanowiliśmy wywiesić kartkę z informacją, która jak się później okazało przyciągała rzesze zwiedzających oraz prowokowała do filozoficznych rozmów (oraz zadawania kolejnych durnych pytań).
zdj29
Zmieniliśmy też trochę asortyment na stołach wybierając bardziej kolorowe i przyciągające najmłodszych modele. Trochę dziwiło, że niektórzy nie poznawali postaci z bajek, ale koparkę podsiębierną Liebherra rozpoznawali bezbłędnie. No i Bartek dał się namówić i przywiózł winietkę, którą poprzedniego dnia wstydził się pokazać. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż poziom zdetalowania figurek (a konkretnie jednej) budził zachwyt u przedstawicieli obu płci, chociaż tym razem to płeć piękna dłużej chciała oglądać modele (albo ten jeden konkretny).
zdj30 zdj31
Podobno autor winiety wzorem wielkich mistrzów tworzących autoportrety również pracował z lusterkiem i lepił na swój obraz i podobieństwo 🙂
Zainteresowanych modelami i wizytą na nadchodzącej WFM było tak wielu, że mieliśmy problemy z rozmową, odpowiadaniem na pytania oraz jednoczesną sprzedażą na naszej małej giełdzie z wyjątkowo atrakcyjnymi cenami. Dlatego z czasem pojawiały się kartki z odpowiedziami na kolejne najczęściej zadawane pytania, co wzbudzało zainteresowanie, salwy śmiechu oraz kolejne pytania i tematy do rozmów. Ostach w pewnym momencie zwątpił i chciał dorobić 4 kominy z papierowych tubek oraz rozjaśnić jeszcze bardziej nadbudówkę okrętu.
zdj32 zdj33
Nie raz już mieliśmy okazję do fotografowania oraz macania uzbrojenia rekonstruktorów, którzy po znajomości nawet dadzą posiedzieć albo przejechać się czymś większym, ale tym razem zostaliśmy całkowicie zaskoczeni. W nasze ręce trafił nie dezaktywowany oryginał, nie replika do strzelań podczas pokazów, ale egzemplarz całkowicie drewniany. Podobno mieliśmy ciekawe miny podczas brania go w ręce – całkowite zaskoczenie 🙂
zdj34 zdj35
Nasze stoisko zainteresowało również przedstawicielkę GRH „GuerraCivilEspañola” lecz Bartek nagle zaniemówił i zamiast zaprosić ją na Fiestę bez słowa podał ulotkę i wycofał się w głąb namiotu. Później tłumaczył się, że była blada i ruda, a on się boi clownów..
Wobec powyższej sytuacji Ostach postanowił wziąć garść ulotek oraz sprawy w swoje ręce i paradował przed namiotem jako nasza uśmiechnięta hostessa (w rozmiarze „Ryszard Kalisz 1/2”) zaczepiając kogo się dało.

zdj36 zdj37

I na sam koniec.. taki mały smaczek.. zdjęcie wykonane ukrytym aparatem.. żałuję, że nie nakręciłem filmu, bo Ostach został przyłapany jak przez dłuższą chwilę stał przed naszym bannerem kontemplując własne F-16. Chyba dawno nic nie skleił..
20160522_154334

tekst: FAZZY_bez_humoru

zdjęcia: FAZZY_bez_humoru, Ostach, MyModels

Reklamy

...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s