Taka tam relacja z Fiesty

Gdyby ktoś.. kiedyś.. coś.. akurat mnie.. tak zupełnie przypadkiem zapytał, co jest najważniejsze na Warszawskiej Fieście Modelarskiej, to odpowiedział bym krótko i bez wahania. Bo nie jest to obszerny dach nad głową, zapewniający bezpieczeństwo modeli przed pogodą, która wyjątkowo w tym roku dopisała i obyło się bez upałów. Nie ławki, które trzeba było przetargać w tą i tamtą, żebyście mieli na czym ustawiać modelarski dorobek życia. Nie czarne sukno zapożyczone z innej szkoły, co by wyglądało tajemniczo, grozę wzbudzało i modele się lepiej prezentowały. Nie giełda modelarska, na którą się rzuciliście z dziką radością i pełnymi portfelami, a odchodziliście jeszcze bardziej uradowani, a co poniektórzy nawet z wyjącą w kieszeni pustką. Nie twarze modelarskiego narybku, który pierwsze ruchy skalpelem podczas rozcinania sklejonych palców wykonywał właśnie u nas. Nawet nie cieszący oko stół z modelami juniorów, na którym zawsze hulał wiatr, a tym razem pojawiło się ponad 150(!!!) sztuk. Ani Modelarskie Mistrzostwa Modelarzy w Sklejaniu Modeli na Czas, na które nie trzeba już urządzać łapanek bo chętnie sami się zgłaszacie. Ani szczęśliwe paszcze najmłodszych uczestników WFM, którzy z radością biegli odebrać dyplom z niespodzianką, którą będą mogli zaprezentować na następnej Fieście. Mógłbym tak jeszcze trochę powyliczać.. ale nie będę okrutny. Otóż wszystkie z tych rzeczy są bardzo, strasznie, szalenie ważne, bo bez tego wszystkiego nie stworzylibyście Wy tak wspaniałej atmosfery jaka była na IV WFM. A odpowiedź co jest najważniejsze znajdziecie w ukrytej odpowiedzi gdzieś niżej w tekście :P.

Skoro nadal to czytacie, to pewnie byliście na IV WFM i nawet Wam się podobało. Pewnie nawet uhahaliście się czytając nasz regulamin albo relacje z innych konkursów i oczekujecie, że i tym razem przeczytacie coś śmiesznego. Mimo wszystko niezmiernie miło było usłyszeć parę pozytywnych komentarzy nt. tekstów publikowanych na naszej stronie.

Jak już pewnie zorientowaliście się z naszej odezwy do ludu modelarskiego w środę 8 czerwca, intensywne prace weekendowo-fiestowe rozpoczęliśmy w piątek po 17.30. Serdecznie chcielibyśmy podziękować tym z Was, którzy zrezygnowali z opijania zbliżającego się weekendu i stawili się na terenie Gimnazjum nr 14 aby pomóc coś przestawić, ustawić, powiesić albo chociaż skrytykować, że krzywo wisi. I od razu informuję tych, którzy obawiali się konieczności późniejszego malowania przez nas hali sportowej – usuwanie plakatów i taśm klejących ze ścian przebiegło bezboleśnie jak depilacja gorącym woskiem pleców orangutana.

zdj1My nie cierpieliśmy, a czy szkoła zwerbuje stado orangutanów do malowania – nie nasza sprawa. Czeka na nas za to dziura wybita w drzwiach i sprawdzian modelarskich umiejętności podczas łatania, a jak efekt będzie satysfakcjonujący i wizualnie atrakcyjny to nawet nie omieszkamy się tym na FB pochwalić.

Po targaniu stołów i prasowaniu obrusów na stołach pojawiły się kartki z oznaczeniami kategorii startowych oraz o niedotykaniu modeli. Wiedząc, że wzbudzają one zawsze pozytywne reakcje i bardzo chętnie je fotografujecie, przemyciliśmy na nich również informację o konkursie. Niestety nikt nie zechciał przekonać do niedotykania modeli 20stu osób, wobec czego atrakcyjna nagroda poczeka do przyszłego roku.. o ile wcześniej ktoś się nie dobierze do pudełka i nie zacznie jej sklejać.

zdj2Od godziny 9tej do 13stej zastawialiście przygotowane stoły swoim modelarskim dorobkiem dobijając w końcu do okrągłych 600 (tak, tam są dwa zera, a więc sześćset). W swej łaskawości przygarnęliśmy również kilka spóźnialskich modeli uznając opóźnienie za „gimnazjalny kwadrans”, a końcowy, rekordowy wynik wyniósł 611 soczystych i jędrnych modeli, które mogliście podziwiać przez weekend. Niezmiernie ucieszył nas fakt iż na stole przeznaczonym dla juniorów pojawiło się 159 prac czyli prawie 3 razy więcej w porównaniu z rokiem ubiegłym. Więc jednak (wiem, że tak się zdania nie powinno zaczynać) jesteśmy w stanie oderwać młodzież od telewizorów, komputerów i innych tablotelesmartów i zaciekawić kawałkiem historii i techniki. Tutaj już mógłbym dać ukrytą odpowiedź na pytanie z pierwszego akapitu, ale jednak nie. JESTEŚMY Z SIEBIE DUMNI I DZIĘKUJEMY ZA TAK LICZNY UDZIAŁ!!!

Stała atrakcja WFM pod postacią warsztatów modelarskich dla najmłodszych po raz kolejny przyciągnęła gromadę chętnych. Młodzi adepci sztuki modelarskiej obdarowani modelami firmy First to Fight mogli przećwiczyć podstawy obróbki tworzyw sztucznych, co zrobić kiedy zgubią część , dlaczego nie należy biegać ze sklejonym modelem, a także sprawdzić jak głęboko wbija się pilnik w udo brata. Pozostali uczestnicy warsztatów znający maksymę „Übungmacht den Meister” Wielkiego Mistrza Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie Ulricha von J. pod czujnym okiem trenowali do startu w nadchodzących zawodach w sklejaniu modeli na czas uodparniając się na krzyki i ponaglenia, krytykę oraz ginące ze stołu narzędzia.

zdj3 zdj4 zdj5Cieszymy się, że formuła Modelarskich Mistrzostw Modelarzy przypadła wszystkim do gustu, a pytania o ich kontynuację docierały do nas od poprzedniej fiesty. Nie śmieliśmy się więc przeciwstawiać woli tłumu i takowe mistrzostwa przeprowadziliśmy. Walka nie trwała długo, bo 10 minut wystarczyło by kilka plastikowych części zachowało swój stan skupienia. I tym razem rozstrzygnięcie juniorskiej wersji Mistrzostw przyniosło chwałę i splendor dwóm modelarzom – za najszybciej i za najzgrabniej zmontowanego TKSa.

zdj6Za to starszych uczestników IV WFM, którzy nieopatrznie zgłosili chęć startu w Modelarskich Mistrzostwach Modelarzy czekała niespodziewajka gdyż wprowadziliśmy trochę uniedogodnień o czym zupełnie przypadkiem i z premedytacją zapomnieliśmy poinformować na stronie. I bardzo dobrze, bo z przyjemnością obserwowaliśmy Wasze niepewne miny. Dla tych co byli i nie pamiętają, albo dla tych co nie byli mała garść informacji. Tym razem Mistrzostwa sponsorował Mirage Hobby, który z okazji nadchodzącego Euro dostarczył figurki piłkarzy. Zadanie bojowe polegało nie tylko na walce z czasem podczas klejenia ale także na pomalowaniu figurki. Żeby nie było łatwiej niż zwykle, każdy z zawodników otrzymał jedną farbę, a cominutowa rotacja kolorów uatrakcyjniła zabawę. Większość zawodników przegrała walkę z czasem, gdyż plastikowa materia niezbyt chciała współpracować z długowiążącymi klejami do plastiku, a modelarze bardziej skupili się na malowaniu części przed wycięciem z ramek. Na stołach i rękach zawodników panował kolorowy chaos, a sympatyczną atmosferę równo co minutę burzył sygnał do zmiany koloru farby i przekazaniu aktualnie używanej do sąsiedniego stolika. Ponieważ zaobserwowaliśmy kilka niedociągnięć (niekoniecznie pędzlem), a także próby bezczelnego naginania i łamania zasad – przed kolejną edycją zalecimy dokładne zapoznanie się z zasadami oraz po raz kolejny będziemy namawiać do startowania z własnym zestawem narzędziowo-modelarskim, żeby nie było początek ukrytej wiadomości:buty, najważniejsze na fieście są wygodne buty, bo nogi bolą jak cholera podczas zasuwania po hali przez dwa dni :koniec ukrytej wiadomości, że komuś klej nie zwiąże, będzie miał za mały pędzelek albo gradacja pilnika nie pozwoli ociosać i dopasować części konkursowego modelu.

zdj7 zdj8Gdy w sobotę po godzinie 16stej sala zaczęła się wyludniać, zwerbowaliśmy najznamienitszych modelarzy, a następnie wybraliśmy najzacniejszych z zacnych, przez los doświadczonych (żeby z regulaminem zgodnie było) i rozpoczęliśmy dyskusje co komu, za co i czy aby na pewno.

zdj9 „W trosce o bezpieczeństwo grona sędziowskiego zdjęcie zostało ocenzurowane i usunięte”

Ponieważ obrady grona sędziowskiego były utajnione i trwały dosyć długo nie wypada opisywać rozterek, które nami targały. Pozwolę sobie tylko wspomnieć o mocno dyskusyjnym malowaniu czołgu w kolorze „bluejeans”, bardzo naturalnie ułożonej plandece,na widok której padło troskliwe „ładny brezent, ale matka go za!@#$*bie za koszulkę” czy kilku modelach malowanych na jedno kopyto skomentowanych „jak w końcu kupi sobie czwartą farbkę to dostanie wyróżnienie”. Staraliśmy się docenić i poświęcenie modelarzy, i pomysłowość czy niestandardowe podejście do tematu, ale także znaleźć jakieś plusy w modelach z kategorii „sztuka przez duże G”. Nie zawsze się to udawało więc ostateczne dyskusje podejmowaliśmy rzucając kostką wielościenną, bo monety zgromadzone na fiestę już dawno przepadły na giełdzie. Musimy jednakże przyznać się do złamania regulaminu w jednym miejscu.. i zarzekamy się, że to tylko ten jeden raz.. ale nagrodziliśmy jedną Multip.. tfu! Shermana. I TO SIĘ JUŻ WIĘCEJ NIE POWTÓRZY!!

I nawet nie macie pojęcia jaką mamy frajdę podczas przeglądania dokumentacji dołączanej do modeli oraz czytanie modyfikacji w tabelce uwagi na kartach startowych.

zdj10Przez cały rok dopytywaliście się również o giełdę i możliwość sprzedania modeli, które zalegają w szafach. Kontynuowaliśmy więc jej zeszłoroczną formułę oraz zapewniliśmy uśmiechnięte brodate hostessy, które doglądały dobytku i handlowały Waszym szpejem.

zdj11 zdj12Rewelacyjny „chuitmakretindowy” czyli jak zareklamować towar aby sprzedać:

zdj17Mamy nadzieję, że ten pomysł podchwycą również inni organizatorzy i oprócz standardowych stoisk sklepowych wprowadzą również „pchli targ”. Być może przekona ich to, że zgodnie z podanymi wcześniej warunkami handlu, po godzinie 13.30 w niedzielę legalnie zawłaszczyliśmy zestaw figurek firmy Tamiya w skali 1/48 oraz konwersję żywiczną do FockeWulfa w skali 1/72. Dziękujemy serdecznie hojnemu zapominalskiemu darczyńcy.

A tak przy okazji, gdyby ktoś zauważył, że w jego kolekcji brakuje jakiegoś modelu, to informujemy, że anonimowi modelarze (wiemy skąd jesteście i znamy nazwiska, ale z przyzwoitości nie powiemy publicznie) obdarowali nas czarno-białym dildo(em?) i małym u-bootkiem.

zdj13 zdj14Zakończenie jak co roku było punktualne co do minuty. Mając świadomość, że lista naszych dobroczyńców i sponsorów wydłużyła się w porównaniu do lat ubiegłych, chcieliśmy maksymalnie skrócić jej przebieg.

zdj15Może wyglądało to chaotycznie, ale wszystko jakoś dopięliśmy (no może za wyjątkiem pominięcia jednego modelarza podczas wręczania nagród.. ale to wina tego na O. wystrojonego jak na paradę w Moskwie – sprawa wyjaśniona, to nie był przypadek, łzy otarte, brakujący dyplom i medal dostarczone).

zdj16Pewnie jak już to wyląduje na stronie, to coś tam misie jeszcze przypomni i najdzie chęć skrobnięcia, ale to może już na forach wyląduje.. w tym samym wątku gdzie możecie nas pochwalić, ewentualnie nawrzucać. I tak wiemy, że Wam się podobało, bo znowu jacyś geniusze darli japy co by fiestować częściej.. najlepiej raz na dwa tygodnie. Nie ma tak dobrze, my też byśmy chcieli gdzieś pojechać i coś wygrać.. Czas naostrzyć skalpel i brać się do roboty, bo do V WFM coraz mniej czasu.

Reklamy

...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s